Blog > Komentarze do wpisu

Zawodność koncepcji futbolowych

Pep Guardiola chciał pożegnać się z Bayernem mocnym akcentem. Katalończyk liczył, że uda mu się wygrać Ligę Mistrzów. Jednak to Atletico zagra w finale. Jest to bardzo bolesna porażka dla Bayernu, ale jeszcze dotkliwsza dla Guardioli, który mimo fiaska projektu niemieckiej wersji tiki-taki nie przyznaje się do błędu, nadal brnie w swój radykalizm. 

Po klęsce Bayernu, nie waham się tak określić porażki z Atletico, skoro Guardiola miał odejść z Bayernu z rozmachem i w chwale triumfatora Champions League, pojawiło się wiele złośliwych komentarzy pod adresem Diego Simeone i jego piłkarzy. Niektórzy nieprzychylni Atletico zarzucają zwolennikom gry tej drużyny hipokryzję. No bo jak to tak, kiedy Chelsea Mourinho,,stawiała autobus'', w aroganckiego Portugalczyka ciskano gromy, a gdy Simeone brnie w grę ultradefensywną, jest za to wychwalany... No cóż, według mnie tego typu zgryźliwe uwagi są przejawem ignorancji. Wiele drużyn mierząc się z Barceloną czy Bayernem zakłada potrójne zasieki, trwa w okopach i zwykle traci po kilka goli...czyli jednak nie tak łatwo jest się ,,zamurować''.

Niewielu kibiców może zrozumieć fenomen Atletico, ja o nim pisałem już wystarczająco razy, nie chcę się powtarzać, ale poruszę nowy wątek. Otóż wytrawni fani futbolu na pewno dostrzegli, że Simeone stworzył pewien znakomity system gry. Ale różni go od Guardioli to, że Pep postawił na ofensywny wariant, natomiast Simeone nauczył swoich graczy, jak mają się zachować bez piłki. Oczywiście zakładam, że czytelnicy tego bloga interesują się w dużym stopniu hiszpańską piłką, więc nie będę się rozwodził na temat tajników tiki-taki. Zaznaczę tylko, że Guardiola kiedyś przyznał, iż ważnym aspektem w realizacji jego filozofii jest podążanie za akcją, tak by gracz miał wiele opcji rozwiązania akcji. Abstrahując jednak od światłych myśli Pepa, upraszczając tiki-takę, można sprowadzić ją do nieustannego podawania, aż w końcu przeciwnik będzie zdezorientowany tą pewną powtarzalnością i pęknie.

Tiki-taka jest oczywiście taktyką unikalną. Przez lata polaryzowała świat futbolu, jedni nad takim stylem gry się rozpływali w zachwytach, innych to nużyło. Tiki-taka zmusza do zespołowości. Wszyscy o tym wiedzą zresztą świetnie. W drużynie może być Messi, Iniesta i Xavi, trójka geniuszy, piłkarskich myślicieli, ale nawet bramkarz jest zmuszony panować nad piłką i inicjować akcje ofensywne, a nie kopać bezmyślnie do przodu. Barcelonie tiki-taka dawała sukcesy, ale Bayernowi po prostu nie mogła.

Oczywiście ktoś powie, że to pech tak chciał, że Bayern niesprawiedliwie odpadł, bo był drużyną obiektywnie lepszą. Pewnie sporo w tym prawdy, ale...no właśnie. Bayern to drużyna niemiecka, a zespoły z Niemiec z definicji są pragmatyczne. Ich atuty to charakter, wola walki, niezłomność, a nie fantazja czy kunszt techniczny. Ja spłyciłem sobie trochę tę porywającą rywalizację Bayernu z Atletico, nazywając Bawarczyków niemiecką drużyną grającą po hiszpańsku, natomiast Colchoneros hiszpańską drużyną grającą po niemiecku. No bo tak jest. Bayern nie nadaje się do tiki-taki. Pamiętacie jak Bayern Heynckesa pobił Barcę? To nie był futbol magiczny, tylko wysoki pressing i zawziętość. W ten sposób Bayern rozmontował wielką Barcelonę. Mourinho poszedł w skrajność i bronił się szalenie przed katalońskim gwiazdozbiorem. To nie mogło się podobać, bo on miał w swojej drużynie piłkarzy europejskiego formatu. To nie była ta sama półka, co Atletico.

Bayern nie może grać kombinacyjnie takimi ludźmi jak Lewandowski czy Mueller. Oni są waleczni, ale artyzmu, zmysłu do pięknego futbolu nie mają ani trochę. Proste. Barcelona swego czasu przechodziła trudny okres, ponieważ zabrnęła w obsesję tiki-taki. Enrique to zmienił. Teraz Barca nie opiera się na zespołowości, tylko umiejętnościach indywidualnych swych wirtuozów, są tego wady i zalety. Neymar ucieka się do bajecznych dryblingów, Suarez daje możliwość zagrania długiej piłki w pole karne, Messi dyryguje całą drużyną. Dlaczego Barca odpadła z LM? Bo Atletico nie pozwoliło jej wygrać tą ,,starą'' tiki-taką, Neymarowi nie pozwolono dryblować, Suarez został pieczołowicie pokryty, a Messi nie miał swojego dnia, więc Barcelona klepała i klepała i nic ostatecznie nie wyczarowała.

Simeone nazywany jest mordercą tiki-taki. To mocne słowa, ale pogrążył Bayern. Barcelona nie gra teraz typowej tiki-taki, tylko bardziej urozmaiconą, nie tak fundamentalistyczną, ale pamiętamy jak za czasów Gerardo Martino na Camp Nou Atletico zdobyło tytuł mistrza Hiszpanii. Ja mam tylko trochę za złe Simeone, że nie pozwala takim graczom jak Saul czy Griezman rozwinąć skrzydeł. Jego taktyka sprawia, że oni są ograniczani. Jednak nie zawsze może być pięknie.

Guardiola jest ortodoksyjny, nieugięty w swojej filozofii futbolu. Ciekawe czy w MC jego wizja się sprawdzi. Tam będzie miał do czynienia z Aguero, Silvą i paroma innymi piłkarzami z umiejętnościami technicznymi na wysokim poziomie, więc może mu się uda, a może zapatrzenie w tiki-takę również w Anglii będzie karkołomne.

czwartek, 05 maja 2016, bartasek98

Polecane wpisy