Blog > Komentarze do wpisu

Znacząca ewolucja geniusza

W Leo Messim jakiś czas temu zaszła niezwykła przemiana. Na świecie jest wielu piłkarskich ignorantów, dyletantów. Jak zwał tak zwał, w każdym razie moją uwagę zwraca, że ów motłoch z lubością bagatelizuje rolę podających, na piedestał wynosząc strzelców goli. Jest to oczywiście trywialne i płytkie, bo zacietrzewieni kibice, zaślepieni miłością na ogół do Cristiano Ronaldo i siłą rzeczy także nienawiścią do Messiego ot tak przymykają oko na niebagatelny wkład w grę Argentyńczyka, wznosząc sążniste peany na cześć gracza Realu Madryt. U mnie wywołuje to jedynie uśmiech politowania, wszak nie sposób dziś porównywać pospolitego osiłka, którego jedynym atutem jest instynkt strzelecki, z geniuszem wciąż poszerzającym zakres swoich boiskowych działań.

Drużyna wygrywa 6:1, a nagrodę dla piłkarza meczu zgarnia facet, który ani razu nie posłał piłki do siatki. To uderzające, że można mieć tak wielki wpływ na przebieg gry, by przyćmić dokonania strzelców goli. Taką rzecz umie zrobić chyba tylko Leo Messi. Eduardo Galeano pisał kiedyś, że Argentyńczyk przemierza połacie zielonej murawy z piłką przylepioną do nogi, w rzeczy samej oglądając to, co wyczynia na boisku Messi można odnieść wrażenie, że tę piłkę ma przytwierdzoną. Lider Barcelony i reprezentacji Argentyny ma niesamowitą orientację przestrzenną, potrafi znakomicie antycypować, używając języka polskiej myśli szkoleniowej. Mnie najbardziej urzeka, gdy pcha się w gąszcz nóg rywali i wychodzi z tego zwycięsko.

Argentyna dziś nie ma klasowego rozgrywającego w swoich szeregach, zatem nie dziwmy się Messiemu, że bezboleśnie znosi proces swojej piłkarskiej ewolucji. To naturalne, przecież dla niego w pierwszej kolejności liczy się drużyna, nie jest tak pazerny na gole, jak choćby mający obsesje na ich punkcie, zresztą na punkcie Messiego także, Cristiano Ronaldo. Oglądałem wszystkie mecze Argentyńczyków na tegorocznym Copa America, w pierwszym obiecująco zagrał Ever Banega, nie zyskał on jednak uznania w oczach Gerardo Martino, czyli Messi musiał przejąć jego obowiązki. Argentyna przed laty miała fenomenalnego rozgrywającego Juana Romana Riquelme, słynący z kwiecistego języka Jorge Valdano mawiał, że Riquelme z piłką na boisku podróżuje, wykonuje eleganckie ruchy, z Messim jest chyba trochę inaczej, on może jakiś czas sobie dreptać, ale jak już ruszy, to jest nieuchwytny i wtedy osiąga fenomenalną prędkość.

Obecność Xaviego i Iniesty musiała odcisnąć głębokie piętno na grze Leo Messiego, po trzech latach zapaści, kiedy rywale znali każdy jego ruch na pamięć, Messi wrócił w zupełnie nowej wersji, udoskonalonej, już w sierpniu zeszłego roku pisałem o jego fundamentalnej ewolucji, w Barcelonie widać ją również, ale chyba dopiero, kiedy zakłada biało-błękitną koszulkę reprezentacji, nie umyka to uwadze wytrawnych kibiców. Leo zaliczył wczoraj trzy asysty, oczywiście parę razy wdał się też w drybling. W jednym z wcześniejszych tekstów podkreślałem, że Argentyna ma zdecydowanie największy potencjał spośród drużyn rywalizujących na Copa America. Angel di Maria we wczorajszym meczu strzelił dwa gole, jego zawrotna szybkość, impet mogą się spodobać, chociaż gwoli prawdy czasami gracz MU potrafi wyprowadzić kibica z równowagi. Jest to trochą taki jeździec bez głowy, jak nieraz mówimy. Ma wiele niecelnych zagrań, ale koniec końców ja go cenię, ten jego ciąg na bramkę imponuje. Potęga Argentyny jest niezaprzeczalna. Jeśli nawet najwybitniejszy napastnik na świecie, to moja subiektywna opinia, Kun Aguero strzela gola w meczu, który nie układa mu się wcale, widać ogromną siłę Argentyńczyków.

Argentyna budzi się, wybija ponad przeciętność. Skoro piłka brazylijska chyli się ku upadkowi, dobrze że chociaż Argentyńczycy wyciągnęli wczoraj swój najpotężniejszy arsenał i tym razem nie oszczędzili rywali, grając z wielkim rozmachem. Oby tak dalej, bo taki futbol ogląda się z przyjemnością, natomiast nowe oblicze Leo Messiego ma znacznie większy stopień wyrafinowania i oko kibicowskie cieszy szalenie. Żeby jeszcze tylko wielbiciele Cristiano Ronaldo byli pod wrażeniem tego, co robi Messi... Oni jednak honorem się uniosą, w dalszym ciągu będą nam wpierać, że Argentyńczyk nie umywa się do ich niezrównanego idola. Ronaldo strzelać gole umie, ale jakże szeroka jest gama zagrań Messiego. Uff.

Tercet barceloński Messi-Suarez-Neymar wiedzie prym w piłce europejskiej, jeśli chodzi o reprezentacje najlepsze trio to chyba Di Maria-Messi-Pastore. Nie jest tak fenomenalne, ale również godne podziwu.

Obłędna licza goli, jaką co sezon funduje nam filigranowy Argentyńczyk z Barcelony czasami przesłaniała kunszt, który nie ogranicza się tylko do pokonywania bezbronnych wobec niewątpliwego geniuszu tego niepozornego faceta bramkarzy. Na mundialu w Brazylii jednak takiej wersji Messiego brakowało. Wtedy także był liderem z prawdziwego zdarzenia, ale dziś jest o dwie półki wyżej. Dziś sięga futbolowego misterium i zgłębia istotę piłkę, dowodząc gdzie leży kres ludzkich możliwości, nie jest zwykłym śmiertelnikiem, tylko przybyszem z innej planety. Golami się już nasycił, teraz potrzebuje nowego natchnienia, przemożna chęć przyćmienia legendy Maradony pobudza go do walki i dalszego rozwijania swoich niewiarygodnych umiejętności. Oby tym razem wreszcie udało mu się prześcignąć niegdysiejszego idola Argentyńczyków, Messi już go chyba zresztą przewyższył, zatem tylko w sposób namacalny, zdobywając znaczące trofeum, musi dać na to twarde dowody.

środa, 01 lipca 2015, bartasek98

Polecane wpisy

Komentarze
2015/07/03 13:23:52
Tekst dobry, przejrzysty, fajnie się go czyta, no i w końcu jakże dokładnie opisuje to co robi teraz Leo Messi ;)
Tak jak wspomniałeś - to musi świadczyć o "wspaniałości" jego gry, kiedy zostaje wybrany na gracza meczu, mimo, iż nie strzelił żadnego spośród 6 goli. Fani Cristiano Ronaldo, raczej tego nie przyznają, ale chyba nawet najwięksi fanatycy muszą zauważyć różnicę między łasym na gole Ronaldo, który ostatnio zatraca swoje walory, a Messim. Oczywiście, niedzielni kibice zobaczą na staty i powiedzą, że przecież Leo nic nie gra :-)
Wspominasz o tercecie MSN i mówisz o argentyńskim trio Di Maria-Messi-Pastore. Zauważ, że w tym drugim nie ma tak na prawdę, żadnego napastnika.
Pozdro.
-
2015/07/03 14:16:55
No taka jest specyfika gry Messiego, że te straty musi mieć. Ronaldo dzisiaj tylko głową gra lepiej od Leo i oczywiście rzuty karne wykonuje z większym wyczuciem i spokojem, po prostu pewniej i skuteczniej.
W grze Messiego jest dzisiaj też dużo więcej chęci, takiego wigoru. Tych dryblingów notuje w turnieju Copa America co nie miara, naraża się na straty, ale to naturalne, choć ja pamiętam jeden z jego lepszych meczów w ogóle w karierze, było to spotkanie z Manchesterem City na Camp Nou, wtedy był klasą dla siebie, zresztą jak zawsze, ale tym razem w sposób jeszcze bardziej okazały, wprost zjawiskowy.
Nie ma napastnika w tym tercecie, ale śmiało mógłbym dołączyć jeszcze Kuna Aguero, który jest piłkarzem kluczowym w tej układance jakże światłego trenera Martino. W Barcelonie jest inaczej, tak naprawdę Neymar na lewej flance daje przewagę, ale ta prawa strona nie jest obsadzona tak absolutnie, raz hasa tam Messi, innym razem Suarez, jednak na ogół Leo operuje w środkowej strefie, coraz częściej przesuwa się w głąb boiska, w reprezentacji pewnie zauważyłeś, że nawet głębiej, natomiast Urugwajczyk czyha na swoją szansę, ale też nieraz w środku. Zresztą teoria, że Neymar jest klasycznym skrzydłowym również podlega dyskusji, co to za skrzydłowi, którzy nie wykonują prawie wcale dośrodkowań, można by powiedzieć, ale w Barcelonie to obrońcy za nie odpowiadają, chociażby Alves, na początku sezonu tymi swoimi osławionymi ''balonami'' się kompromitował, lecz w miarę upływu czasu zdołał podnieść jakość owych wrzutek. Poza tym dośrodkowania to symbol piłki angielskiej, Barcelona tak nie gra, szuka bardziej wyrafinowanych środków na rozmontowanie bloków obronnych rywali, to Real czasami się szamocze i w akcie desperacji ucieka się do centr Marcelo, teraz przypominam rewanżowy mecz z Juventusem w półfinale Ligi Mistrzów.
-
2015/07/05 12:37:09
Messi-vs-Ronaldo
Niesamowite jest jak w każdym tekście musisz by pokazać, że Messi jest ok - poatakować Ronaldo.
"Pospolity Osiłek" poważnie? Naprawdę uważasz, że to tylko przeciętniak z górą mięśni?
Łasy na gole? Spoko... tylko, że sezon 2014/2015 CR 22 asyst w 54 meczach, Messi 28 w 57 meczach (w Lidze 16/35 vs 18/38 czyli prawie identycznie). Pomijam już LM w sezonie 2013/2014 - CR na 11 meczy 5 asyst a Messi w 7 meczach.. 0 asyst.
Znaj proporcję - ktoś kto na niemal w co drugim meczu ma asystę to nie jest "pospolity osiłek, którego jedynym atutem jest instynkt strzelecki" i naucz się tworzyć panegiryki bez mnożenia zarzutów wobec innych osób.
-
2015/07/05 15:18:30
Nieuważnie śledzisz grę Messiego, bo prawda jest taka, że on przy każdym golu Barcelony i Argentyny ma istotny udział. Tak jak w tym meczu z Paragwajem, miał trzy asysty, ale przy pozostałych trzech golach również zabłyszczał. Sorry, ale co robił Ronaldo w meczach z Juventusem, kiedy ważyły się losy sezonu dla Realu? Czyhał na okazję, sam z siebie nic nie pokazał, nie podawał, jedyna asysta, jaką sobie przypominam to ta do Chicharito w derbach Madrytu, ale tak to nie były żadne otwierające podania, jak w przypadku Messiego, tylko jakieś proste zagranie.
-
2015/07/05 15:47:24
Mam wrażenie, że masz problemy z dopasowaniem siły słów.

Po pierwsze - bierzesz odpowiedzialność za zwrot "każdy gol barcelony i argentyny"? Każdy? Czyli "nie ma takiego gola barcelony i argentyny, w którym Messi nie ma udziału i do tego udział ten jest istotny"?
Widzisz różnice pomiędzy "W meczu z Juwentusem nic nie pokazał" a "Pospolity osiłek"? Naprawdę uważasz, że pospolity osiłek, który jedynie potrafi strzelać - to pasujące określenie do osoby, która w 54 meczach odnotowała 22 asysty?
Jak wielu komentatorów masz moim zdaniem problem z nadużywaniem porównań i używaniem zbyt mocnych określeń (do tego jeszcze wchodzi w grę zajadłość po jednej ze stron niepotrzebnie nakręcanej rywalizacji pomiędzy 2 zespołami i 2 graczami).
I doprowadza to do głupiej sytuacji, że piszesz jak to Messi się "dzieli" a jak Ronaldo "jest lasy na gole" nawet jeśli w zeszłym roku statystyka jest bezlitosna dla takich poglądów.